Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Bydgoszczy – Sp. z o.o.

Muzyka nie zna granic, czyli 10 lat Festiwalu

Jak to możliwe, że Festiwal "Muzyka u źródeł" promujący niełatwą muzykę niszową doczekał się z powodzeniem 10 edycji? Dzięki czemu z roku na rok cieszy się coraz większym rozgłosem mimo że o niego nie zabiega? W czym tkwi siła „Muzyki u źródeł”, która każdego roku ściąga do Hali Pomp znanych artystów nie tylko sceny polskiej? I wreszcie – co fascynuje festiwalową publiczność, która w listopadzie niezawodnie pojawia się w Hali Pomp, a o bilety pyta z dużym wyprzedzeniem? Nie ma lepszej okazji do refleksji na ten temat niż przypadający w tym roku jubileusz 10 lecia Festiwalu "Muzyka u źródeł".2018-11-18 1542544102101

 

Niespodzianka i kameralny wymiar – to zdaniem bywalców festiwalu jego znacząca siła. Walorem jest również multimedialny charakter wydarzenia– to połączenie muzyki, muzeum i zabytku sztuki industrialnej – dopowiadali podczas finałowego koncertowego wieczoru wszyscy, którzy mają swój udział w tworzeniu historii festiwalu i bez wsparcia których nie mógłby on się rozwijać. Naszym natomiast zdaniem bezcenną siłę corocznej „Muzyki u źródeł” stworzyła dobra, sprawdzona publiczność, do której dołączają wciąż nowi odbiorcy. Wśród najbardziej wytrwałych są i tacy jak Pani Liliana, która przez 10 lat była na każdym koncercie!  I tę prawdę mocno akcentowali prowadzący koncerty red. Marek Jankowiak i Konrad Mielnik, którzy wraz ze swoimi komentarzami pełnymi swady, dowcipu i muzycznej wiedzy są nieodłącznym atrybutem Festiwalu „Muzyka u źródeł”.

 

Muzycznych niespodzianek podczas tegorocznej edycji było wiele i stanowiły one przegląd gatunków i nastrojów kameralnego muzykowania minionej dekady. I tak była propozycja dla miłośników muzyki klasycznej, którą zafundowali m.in. Vadim Brodski z Obertasem i Kujawiakiem Henryka Wieniawskiego, Waldemar Malicki z utworami Astora Piazolli, czy Filip Wojciechowski z jazzowymi aranżacjami wielkich klasyków – Jana Sebastiana Bacha, Fryderyka Chopina, Wolfganga Amadeusza Mozarta i Antoniego L.Vivaldiego. O tym, że muzyka nie zna granic i że łączenie klasyki z jazzem jest możliwe, przekonywał skrzypek-kompozytor Dawid Lubowicz, a serbski zespół absolwentów serbskich uczelni muzycznych dał popis bałkańskiej energii, która trafiła do wszystkich  bez względu na muzyczne upodobania. Wśród wykonawców podziwialiśmy zarówno młode talenty, m.in. New Music Quartet, jak i zespoły z pokaźnym dorobkiem, m.in. Barock Quartet, który jest zarazem gospodarzem corocznego muzycznego wydarzenia. W tegorocznej edycji „Muzyki u źródeł” nie zabrakło poezji śpiewanej, a w repertuarze znalazła się nawet propozycja dla dzieci i młodzieży, którą zapewnił koncert familijny ze wspólnymi śpiewami i pląsami. Nie sposób nie zwrócić uwagi na zamykający festiwal koncert Sashy Strunin – urodzonej w Leningradzie a mieszkającej w Polsce wokalistki wywodzącej się z artystycznej rodziny. Program „Woman in Black”, który zaprezentowała, to muzyczna opowieść o przemianie młodej dziewczyny w świadomą i dojrzałą kobietę – artystkę. Wokalistkę w tej opowieści wspierał kompozytor i jazzman Gary Guthman, w wykonaniu którego słuchaliśmy kompozycji i nowoczesnych aranżacji będących połączeniem swingu i jazzu. To widowisko muzyczne było efektownym i pełnym ekspresji zwieńczeniem tegorocznej - jubieluszowej edycji Festiwalu "Muzyka u źródeł".  Do zobaczenia w Hali Pomp za rok...